szkola1Jesteś albo rodzicem, albo uczniem, albo nauczycielem. Jeśli nie – to zapewne znasz jakiegoś ucznia, rodzica lub nauczyciela. Jeżeli uczeń dostał jedynkę, to kto tak naprawdę dostał jedynkę? Uczeń? Rodzic? Może nauczyciel? Wyobraź sobie, że jest na świecie taki kraj, w którym odwrócono pewne zasady w uczeniu dzieci. Wszystkie oceny, które dostają uczniowie – to de facto oceny nauczycieli i rodziców. Od nich zależy wysokość pensji nauczyciela i wysokość emerytury rodziców. Dlaczego? Bo do nich należy takie zmotywowanie ucznia do zdobywania nowych umiejętności, aby uczeń chciał, pragnął, nie mógł się doczekać, dążył, parł do umiejętności i wiedzy. Sprawdziany odbywają się bez wiedzy ucznia. Uczeń nie wie w którym momencie jest sprawdzany. Uczeń nie ma ocen. Oceny ma rodzic i nauczyciel. Uczniowi odpada stres, strach i inne niekorzystne emocje z którymi kojarzy się „normalna” szkoła. Zatem uczeń nie ponosi żadnych konsekwencji swojego działania lub jego braku? Wygląda to tak: Zadaniem nauczyciela i rodziców, jest wykreowanie w dziecku, chęci do zdobywania nowych umiejętności. Dzieci nie porównuje się do siebie wzajemnie – sprawdza się tylko jakie postępy poczynił dany uczeń. Kacpra nie porównuje z Witkiem – tylko Kacpra w grudniu porównuje się z Kacprem w czerwcu. Jaki to kraj? Niestety nie Polska. Swoją drogą, nie ciekawi Cię, dlaczego dzieci sortuje się do klas wg wieku? Jest przecież mnóstwo innych, bardziej sensownych kryteriów.

szkola2Uczymy się budowy pantofelka i innych niepotrzebnych rzeczy, aby …. nie wiem po co. Składam tu ukłony w kierunku wyjątkowych nauczycieli. Tak – jest ich niewielu. Potrafią zadbać o to – niezależnie jakiego przedmiotu uczą – że staje się on naszym ulubionym przedmiotem. Pamiętasz swój ulubiony przedmiot? Zastanów się dobrze, bo najprawdopodobniej ktoś Cię zainspirował na tyle, że spodobało Ci się. Kreatywne przedmioty typu plastyka, muzyka, zajęcia ruchowe, czy wychowanie fizyczne – często traktowane są po macoszemu i zostawiane na końcu. Gdy masz wybór – to co wolisz robić? To co chcesz? Czy to co musisz? Większość uczniów chodzi do szkoły, bo musi. Czy to nie tragiczne? Potem przekłada się to na dorosłe życie i znowu większość chodzi do pracy, nie dlatego że chce – tylko dlatego że musi. Ludzie potrafią nawet powiedzieć – no cóż – takie jest życie i nic na to nie poradzisz. Zgadzam się – jeśli tak myślisz – to pewnie właśnie takie życie jest, ale Twoje. Zwolnij i pomyśl przez chwilę. W co byś wierzył, gdybyś patrzył na swoją przeszłość w inny sposób niż teraz, gdybyś nadawał jej inne znaczenie? To proste – wierzyłbyś w coś innego niż teraz. To Ty nadajesz znaczenia. W zależności jakie – takie masz życie. Wiesz, że uczenie zachowań, przez dawanie przykładu w działaniu, to nie jest najlepszy sposób? To jedyny sposób. Jedyny prawdziwie skuteczny. Jest wiele innych, ale ….. sprawdź. Wiem, wiem – nie zgadzasz się. Nie wierz w żadne słowo które tu czytasz – tak jest wygodnie, bezpiecznie i stabilnie. Jeśli pragniesz stabilizacji i spokoju, to nie czytaj Sztaudyngera. Bo on potrafił za pomocą kilku słów napisać wiele. Wiesz co pisał o stabilizacji? „Stabilizacja motylka, to szpilka”

albert